Na fali walki z alergią i po silnej motywacji z Waszej strony (dzięki Wiktoria!), dzisiaj będzie trochę rad jak postępować w momencie niepokojących zmian skórnych u naszego maluszka. Tak jak pisałam TUTAJ, wiem tyle, ile nauczyły mnie suche, szorstkie i rozległe plamy małego Chimcia. A nauczyciele to byli cierpliwi, uparci w usunięciu i wdzięcznie odpowiadający na każdy kosmetyk, który im nie przypasił 🙂 Zatem trochę tego doświadczenia się nazbierało.

Zdaje sobie sprawę, że oblicza alergii są różne i nie śmiem odzywać się przy tych mamach, które mają naprawdę hardcore’owe przypadki. Mam wrażenie, że my jesteśmy gdzieś pośrodku. Chimcio ma stwierdzone lekkie AZS i na nasze szczęście znamy też winowajcę, który te stany pogarszał. Niemniej jednak piszecie w mailach, że nie wiecie od czego zacząć. Postaram się opowiedzieć Wam trochę naszą walkę z AZS (która nadal trwa) oraz wyjście na prostą, aczkolwiek muszę to napisać – lekarzem nie jestem. Rady które tu opiszę sprawdziły się w naszym przypadku, a wiadomo, że każdy człowiek jest inny dlatego może to będzie jakiś drogowskaz dla Was, ale proszę nie bierzcie tego za pewnik. Każdemu rodzicowi polecam najpierw konsultację z pediatrą, dermatologiem lub alergologiem.

Od czego my zaczęliśmy?

1. DIETA

Atopia to nic innego jak jak skłonność organizmu do reakcji alergicznych. Czynnik uczulający może być pokarmowy, dotykowy lub wziewny, przy czym u niemowląt zazwyczaj podejrzewa się pokarmówki. Właściwie w niemal we wszystkich przypadkach dieta to podstawa. Jeśli karmisz piersią, wyeliminuj ze swojej diety wszystkie potencjalne alergeny: białko krowie, jaja, ryby, cytrusy, orzechy. Jeśli maluch przyjmuje już stałe pokarmy to trzeba bacznie obserwować. Zazwyczaj reakcja na alergen wychodzi do 72h. Jeśli nie było reakcji, uznajemy, że dany produkt jest w porządku i podajemy dalej. Taką obserwację robimy przy każdym produkcie podawanym dziecku. Jeśli karmisz mm to wybierz te, które jest przeznaczone dla alergików – ale o tym pewnie już usłyszysz od lekarza.

2. KOSMETYKI

Przeglądnij kosmetyczkę swojego dziecka. Stosujesz oliwkę dla dzieci, wywal ją. Kremy dla dzieci dostępne w drogeriach, wywal. Płyny do kąpieli zapachowe, wywal. Przy atopii pierwsza zasada to im mniej, tym lepiej. Druga – nawilżaj, nawilżaj i jeszcze raz nawilżaj. Dermokosmetyków w aptece jest pod dostatkiem, co kosmetyk to też opinia. My zaczęliśmy od prostych kosmetyków – masło shea, olej lniany, siemię lniane, olej kokosowy. Masłem shea smarujemy 4-5 razy dziennie, olej i siemię do kąpieli. Olejkiem kokosowym smarujemy na zmianę z masłem shea, ale ostrzegam – maluch pachnie wtedy jak raffaello tylko że w wersji XL i ma się jeszcze większą ochotę go schrupać 🙂

3. KĄPIEL

Atopowa skóra bardzo łatwo się wysusza, a zmiany lubią się zaostrzać i swędzieć jeszcze bardziej po nadmiernym kontakcie z wodą dlatego nie kąp jeśli to nie jest konieczne. Jak to moja mama mówi, a to cholernie mądra kobieta: „niemowlę z gó*** się nie bije”. Polemizowałabym co do tego stwierdzenia w momencie jak próbuję przewinąć małego wijącego się człowieczka, który akurat w tej chwili rozpaczliwie musi się przeturlać po całym łóżku, ale ogólnie co do zasady to mama ma rację. My ograniczyliśmy kąpiele do 1 x w tygodniu + codziennie rączki, buzia, okolice intymne. Jeśli masz twardą wodę w domu, spróbuj kąpać w wodzie źródlanej (5 litrowe butle ktoś musi przytargać więc trzeba użyć dyplomacji w rozmowach z drugą połową 🙂 )

4. OTOCZENIE

Rozglądnij się po domu w poszukiwaniu potencjalnych alergenów. My podejrzliwie zaczęliśmy patrzeć na naszych chłopaków, wszak koty to number one jeśli chodzi o zwierzęta kontra alergie, ale nie panikowaliśmy za bardzo szukając najpierw przyczyny w pokarmach. Sprzątać zaczęliśmy może częściej ale to dla dobra ogólnego 🙂 Z doświadczeń innym mam wiem, że alergie z otoczenia bywają naprawdę upierdliwe i jeśli dieta Ci nie pomoże, szukaj przyczyny wokół siebie. Skóra atopowa może różnie reagować na wszystko. Chimcio miał kiedyś pół twarzy w rozległych plamach po tuleniu się do mojego swetra z wełny, który właśnie wyjęłam z prania (!).

5. MYŚLENIE

Myśl pozytywnie. Heh, wiem, że pewnie myślisz iż zwariowałam bo jak myśleć pozytywnie kiedy Twoje maleństwo dotyka takie paskudztwo. Żadne maści nie pomagają, a dieta nic nie daje. Ale serio, myśl pozytywnie! Musisz sobie uświadomić, że AZS nie wyleczysz. Możesz z tym żyć, ale nigdy nie wyleczysz do końca. Co więcej, u nas właśnie dzięki AZS zaczęliśmy bardziej zwracać uwagę na to co jemy, jakich kosmetyków używamy czy płynów do prania. Jak już pisałam, ważny jest umiar we wszystkim i póki co nie robię chipsów z jarmużu, ale wiecie – life’s too short to eat bad food więc pewnie i na takie cuda przyjdzie pora 🙂

A Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby jak poprawić skórę małego atopika? Podzielcie się! W tym temacie doświadczenie innych rodziców jest szczególnie na wagę złota 🙂


AZS