To jest jak budzenie się światła. Nagle gdzieś w kącie mryga zakurzona stłumiona struga. Z każdym dniem żarzy. Kąsa małymi promieniami niezapomnienia, subtelnie pukając. Jest jak pulsująca rana, którą w sumie lubisz bo tak piękne czujesz, że jesteś.

Potem wieść, że będzie ONA.
I zaczynasz się zastanawiać jak to było kochając jedno, które twój świat tak szczelnie wypełniało. Gdzie zmieścić kolejną lawinę uczuć, wiecznych tęsknot, zmartwień, gdzie tą minimalną szparę należytej uwagi znaleźć.

Tygodnie, miesiące pęcznieją od nadmiaru wrażeń. Wiesz, że to preludium, czujesz przecież rosnący w tobie cud.

Nagle pojawia się ONA. KRÓLOWA ŚWIATŁA.
Ciężko stąpają wszystkie zmysły przy takiej postaci. Duszą, sapią, fukają przez nozdrza stawiając leniwie swoje stopy na wszystkie nasze zmartwienia. Rozbrajają miny niepewności. Karmione wiecznym uśmiechem, spojrzeniem lwiątka o zadziornych oczach. Dowód, że dwa minusy dają plus. Linearność czasu nabiera innego znaczenia. Liczy się teraz i nigdy więcej.

 

Dziękuję Jagna, jesteś dopełnieniem całości, nasz 5 element.

20.08.2018 ❤️